Wskocz
Mamo, nie umartwiaj się na zapas...
Kiedy rodzi się dziecko, mamy tylko jedno życzenie: żeby było zdrowe. Ale oczekiwania wobec Malucha rosną, a galopująca wyobraźnia Rodziców podpowiada im, że dziecko „już powinno” siadać, chodzić, bawić się samodzielnie i mówić. Na te niepokoje szczególnie narażone są mamy i babcie porównujące dziecko z jego rówieśnikami – chociaż, rzecz jasna, nie ma reguły, bo zdarzają się również tatusiowie, którzy chętnie zapędziliby dzieciaki do wyścigu szczurów od pierwszych dni życia. Co bardziej gorliwi opiekunowie na siłę stawiają dzieci, czy uczą je „samodzielności”. Nic z tych rzeczy, moi Państwo: ortopedzi biją na alarm, żeby wręcz uniemożliwić Maluchom podciąganie się do pionu w łóżeczku, a psychologowie trąbią o mądrej bliskości i poczuciu bezpieczeństwa. Z tego zespołu wyłamują się logopedzi, którzy zalecają stymulację mowy dziecka od pierwszych chwil, od świadomego wyboru sposobu karmienia (pierś, butelka), poprzez treningi słuchowe (np. kołysanki, czytanie bajek) aż do „kąpieli słownej”, czyli mówieniu do kilkuminutowego! Malucha o świecie, który nas otacza, o codziennej aktywności domowników i o domowych zwierzętach, o nazywaniu przestrzeni tu i teraz. Mowa dziecka rozwinie się prawidłowo, jeśli nie ma ono żadnych neurologicznych (np. obniżony próg słyszalności, wiotkość mięśni) lub anatomicznych powikłań (rozszczep podniebienia, zbyt krótkie wędzidełko podjęzykowe itp.), jeśli jego opiekunowie zapewnią mu prawidłowy rozwój ruchowy (np. nie przyspieszamy wstawania, jeśli dziecko „zbyt długo” naszym zdaniem, raczkuje, ale jednocześnie możemy bawić się w różne paluszkowe zabawy i rymowanki: Sroczka kaszkę warzyła, Idzie kominiarz po drabinie itp.) i rozwój emocjonalny – pamiętajmy, że wychowanie naszego Dziecka ma odbywać się w życzliwej i serdecznej atmosferze i to Rodzic wie najlepiej, znając osobowość i temperament swojej latorośli, czego Dziecku potrzeba, co można „odpuścić”, a co należy „cisnąć”. Oczywiście, wszystkie „ćwiczenia” bezwzględnie mają być zabawą i „rozmową” – nawet wtedy, gdy Maluch dopiero zaczyna się uśmiechać.
Są jednak takie sytuacje, kiedy czekanie na pierwsze słowo znacznie się przedłuża. Jeśli mówiliśmy do Dziecka prawidłowo i ma ono dobry wzorzec do naśladowania („spieszczanie” mowy wydłuży proces przyswajania języka; Dziecko myśli sobie w ten sposób: jeden dorosły mówi „mleczko”, a drugi uparcie powtarza „mlecko”, więc jak naprawdę nazywa się ten biały płyn w butelce? Może wstrzymam się jeszcze przez chwilkę z gadaniem, żeby nie palnąć gafy), jeśli nasza mowa poparta jest mimiką twarzy i gestami (słynne: Jaki duży urośniesz?), jeśli wspomagamy aparat artykulacyjny („buzię” Malucha: język, wargi, żuchwę, podniebienie miękkie, policzki możemy wspomagać fizycznie poprzez robienie śmiesznych minek, wysuwanie i chowanie języka, wylizywanie talerzyka po deserze itp.) i oddechowy (dmuchanie baniek mydlanych, świeczek na torcie, piórek itp.), słowem – jeśli nie mamy sobie nic do zarzucenia, sprawdźmy, czego możemy się spodziewać po naszych Dzieciakach, pamiętając, że przesunięcie niektórych umiejętności o około pół roku, nie daje podstaw do niepokoju.
Mówiąc najprościej, wygląda to tak, że rozwój mowy postępuje zazwyczaj równolegle z rozwojem fizycznym:
- fazie głużenia odpowiada umiejętność unoszenia głowy (głużenie to nieświadome ćwiczenia aparatu artykulacyjnego między 1. a 3. miesiącem życia; uwaga: głużą również dzieci głuche)
- fazie gaworzeniu – umiejętność siadania (świadome powtarzanie sylab za dorosłym lub zabawa własnym głosem, od około 6. miesiąca życia)
- pierwszym wyrazom – pozycja pionowa, stawanie na nóżki od (około 10. miesiąca życia Dziecka możemy usłyszeć głoski prymarne, czyli długo oczekiwane: mama, tata, baba, papa, daj).

Na początku nauki Dzieci rozwijają głównie słownik bierny, czyli rozumienie mowy, a dopiero później, gdy stabilizuje się pozycja pionowa i otaczający świat poznawany jest wszystkimi zmysłami – „ organoleptycznie”, następuje ogromny wzrost postrzegania i pamięci. Jeżeli w tym czasie nie będziemy wyręczać Dziecka w komunikacji i cierpliwie pozwolimy mu na wypowiedzenie swoich potrzeb („da” czyli daj, „ne” czyli nie, a nawet „ajci” czyli spacer) wychowamy wspaniałego Człowieka, który będzie miał ogromną satysfakcję w samodzielnym poznawaniu świata i opisywaniu go w szczególny dla siebie sposób.

Około 9. miesiąca Dzieciaki reagują na swoje imię i wykonują proste polecenia, a okres między 1. a 2. rokiem życia to czas na opanowanie głosek: a, u, i, e oraz spółgłosek: p, b, m, t, d, n, ś, ć, ź, dź. W słowniku Dziecka występują liczne onomatopeje (kot: miau, pies: hau, krowa: muuu..), pierwsze wyrazy, które odnoszą się do znajomego Dziecku świata, a nawet pierwsze, czasami poprawne gramatycznie zdania.

Około 30. miesiąca życia Dziecko może powiedzieć o sobie „JA” i jest to ważny moment w życiu Rodziny, bo oto objawia się Człowiek, który nie jest „przedłużeniem” mamy i taty, ale osobnym bytem, posiadającym własne zdanie – niestety, czasem diametralnie różniące się od tego, co proponują opiekunowie.

Po 2. roku życia Dziecko wypowiada prawidłowo spółgłoski: p, b, m, f, w, k, g, h, t, d, n, l, oraz samogłoski ustne: a, o, u, e, y, i, a, czasem nosowe: ą, ę.

Pod koniec 3. roku życia pojawiają się głoski: s, z, c, dz, które wcześniej były zastępowane przez głoski: ś, ź, ć, dź. Dziecko trzyletnie powinno już wymawiać wszystkie samogłoski ustne i nosowe, spółgłoski: p, b, m, f, w, ś, ź, ć, dź, ń, k, g, h, t, t, d, n, l, ł, j. Pojawiają się również, prawidłowo brzmiące, głoski: s, z, c, dz. Dziecko potrafi wypowiadać większość głosek poprawnie w izolacji, a w mowie potocznej zastępuje je głoskami łatwiejszymi, np. głoski: sz, ż, cz, dż zmiękcza na głoski: ś, ź, ć, dź. W mowie pojawia się mnóstwo uroczych neologizmów: zatelefonić, mopować podłogę, latawcować (puszczać latawce) itd.

Czterolatek to mądrala i „idzie się” z nim dogadać. Poprawia wszystkich dookoła, sam dbając o doskonałą wymowę, poszukując prawidłowego brzmienia wyrazu. Utrwala się u niego artykulacja dotychczasowych głosek, pojawia się poprawna wymowa: sz, ż, cz, dż, a około 5. roku życia pojawia się nawet głoska „r”. 5. – 6. rok życia Dziecka to czas na doskonalenie mowy i przygotowanie się do nauki czytania i pisania.

Kochani Rodzice, jeśli macie takie „książkowe” Dziecko, to możecie spać spokojnie, jeśli jednak coś Was niepokoi, warto wtedy skonsultować to z logopedą. Taka wizyta zazwyczaj kończy się na kilku wskazówkach, bywa jednak i tak, że pewne sprawy wymagają bardziej dokładnej obserwacji.

logopeda Małgorzata Kacprzak-Kamińska

na wyższy poziom!

Niepubliczna Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna TRAMPOLINA
ul. Krasińskiego 19, 20-709 Lublin
REJESTRACJA - tel. +48 502 785 008, DYREKCJA - tel. +48 530 900 102
terapia dysleksji, terapia psychologiczna, terapia pedagogiczna
terapia logopedyczna, diagnoza, obozy terapeutyczne